plskhrende
Wyświetlono rezultaty 1-10 z 35.

Dźwiękiem przywołują najważniejsze chwile minionego roku

2020-01-28

Aktualności - RDUCHDzwony umieszczane na wieżach i dzwonnicach dziś nabierają nowego znaczenia. I choć tak jak dawniej przywołują do świątyń i uderzają na trwogę, obecnie dodatkowo uświetniają ważne uroczystości państwowe i kościelne.

 

Dlatego słynna, z ponad 200-letnią tradycją Pracownia Ludwisarska Jana Felczyńskiego w Przemyślu, sięga po coraz trudniejsze wyzwania. Znana z największego na świecie kołysanego dzwonu Vox Patris (o wadze 55 ton!) również w ubiegłym roku podjęła się wyjątkowych realizacji.

Efektem ludwisarskiego rzemiosła są m.in. dwa sławne dzwony: Józef z Nazaretu na 700-lecie Kościoła Mariackiego w Krakowie oraz Pamięć i Przestroga upamiętniający 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Powstały we współpracy z firmą Rduch Bells & Clocks w Czernicy k. Rybnika, dostarczającej jarzma, napędy oraz zajmującej się montażem dzwonów.

 

Codziennie przypomina o 700-leciu Kościoła Mariackiego

Pomimo, że dopiero w Nowy Rok po raz pierwszy w Krakowie rozległo się bicie Józefa z Nazaretu, jego odlew 31 maja ub.r. był wstępem do jubileuszu znanej w świecie krakowskiej świątyni. Tak jak ludwisarski zwyczaj nakazuje, w piątek po południu 700-kilogramowy dzwon narodził się w obecności swego fundatora, proboszcza Kościoła Mariackiego dr. ks. Dariusza Rasia, który przyjechał do Przemyśla ze swymi wiernymi.

 

Wybór imienia dla dzwonu nie był przypadkowy – św. Józef z Nazaretu jest od ponad 300 lat głównym patronem Krakowa. Szatę graficzną przygotował, a następnie wycyzelował dzwon, wydobywając piękno jego zdobień znany krakowski artysta plastyk Ryszard Ryho Paprocki, pod kierunkiem głównego mechanika Dzwonu Zygmunta inż. Andrzeja Bochniaka.

Nie mniej emocjonujący był moment wykucia serca, które powstawało w rodzinnej kuźni w Gogołowej koło Jastrzębia Zdroju. Nadanie ostatecznego kształtu zajęło dwóm kowalom ponad osiem godzin. – Serce dzwonu musi być odpowiednio miękkie, uplastycznione. Dlatego wykonuje się je metodą klasyczną. Takie serce nadaje dzwonowi szlachetnego brzmienia, przez co jest ono niepowtarzalne – wyjaśnia właściciel Rduch Bells & Clocks Grzegorz Klyszcz.

Dzwon Józef z Nazaretu jest pierwszym, który po kilkuset latach pojawił się na wieży krakowskiej bazyliki. Tym samym powiększył istniejącą tam średniowieczną „orkiestrę maryjną” stworzoną przez zespół czterech dzwonów i dwóch gongów. Dzwoniąc po raz pierwszy w południe, 1 stycznia br. zainaugurował jubileuszowy rok 700-lecia Bazyliki Mariackiej w Krakowie.

 

Zadzwonił ku pamięci i przestrodze pokoleń

Dzwon Pamięć i Przestroga ważący 800 kg, mogliśmy z kolei usłyszeć 1 września w Warszawie, podczas międzynarodowej uroczystości 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Swym wyjątkowym dźwiękiem nadał szczególnego tonu całej uroczystości, a uderzali w niego m.in.: prezydent RP Andrzej Duda, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier i wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence.

 

Dzwon powstał również w Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu, a cały proces produkcyjny trwał prawie trzy miesiące – od momentu projektu, poprzez odlew, cyzelowanie aż po montaż. Wykonany został ze specjalnego brązu dzwonowego, z dużą zawartością cyny. – Wyzwaniem dla nas było pokrycie go patyną, żeby nabrał wyglądu odpowiedniego dla charakteru uroczystości – podkreślił Piotr Olszewski, właściciel przemyskiej ludwisarni.

 

W projekt ten zaangażowani byli specjaliści z Rduch Bells & Clocks, którzy zaprojektowali i nadzorowali wykucie serca dzwonu, zamontowali jarzmo oraz wykonali specjalną stalową konstrukcję o wadze 1900 kg. Zajęli się także transportem dzwonu do Warszawy.

 

Dzwon Pamięć i Przestroga odlano 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego – i tak dodatkowo swoją historią „narodzin” wpisał się w heroiczny zryw Polaków ku wolności. Opatrzony jest inskrypcją „1 IX 1939 Wieluń” i przypomina o jednym z pierwszych miejsc, gdzie faszystowskie Niemcy rozpoczęły działania wojenne na terenie Polski. Tam też ostatecznie został przewieziony ze stolicy.

 

Historia zapisana dźwiękiem dzwonów

Dzwony Józef z Nazaretu oraz Pamięć i Przestroga to kolejne ważne projekty, które zapiszą się na kartach historii Polski. Wcześniej wspólnym dziełem Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego i firmy Rduch Bells & Clocks były m.in.: 2-tonowy Dzwon Katyński z charakterystycznym przestrzeleniem przy Muzeum Katyńskim w Warszawie oraz 1-tonowy Dzwon Niepodległości bijący w Rzeszowie na pamiątkę 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

Dzwony z Przemyśla znane na całym świecie!

W słynnej ludwisarni Jana Felczyńskiego powstają mniejsze i większe dzwony. Usłyszeć je możemy w Polsce, ale wiele z nich bije za granicą, m.in. w Irlandii, Czechach, Austrii, Niemczech, na odległych Filipinach, a wkrótce również w Brazylii.

 

To właśnie dla Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade odlano największy na świecie kołysany dzwon Vox Patris. Wybrzmiewać będzie on wspólnie z czterema dzwonami Ewangelistów, które powstały także w minionym roku.

 

Największy dzwon Jan waży 9,6 tony i jest większy od krakowskiego Dzwonu Zygmunta. Z pozostałymi – Łukaszem (5,6 t), Mateuszem (4 t) i Markiem (2,4 t) tworzy „kwartet idealny”, harmonijnie dzwoniący w odpowiedniej tonacji. Na wykonanie form dzwonów zużyliśmy kilkadziesiąt ton gliny z łajnem oraz tyle cegieł, ile potrzeba na całkiem sporych rozmiarów dom. Zdobienia zrobione zostały natomiast z kilkunastu kilogramów wosku – wyjaśnia Piotr Olszewski, właściciel Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu.

 

– Prowadzimy prace związane z zamocowaniem jarzm, automatyzacją oraz montażem dzwonów. To nie lada przedsięwzięcie, ponieważ sam Vox Patris wraz z sercem, zawieszeniem i napędzającymi go silnikami liniowymi ważyć będzie ok. 100 t, a więc tyle ile parowóz – tłumaczy Grzegorz Klyszcz.

 

Zapewne też wkrótce usłyszymy „brazylijskie” dzwony, gdyż po zamocowaniu serc – za kilka tygodni – przeprowadzone zostaną oficjalne próby dźwiękowe.




Na wieżę Kościoła Mariackiego wyniesiono Józefa z Nazaretu

2019-12-20

Aktualności - RDUCHW nocy z 5 na 6 grudnia w Bazylice Mariackiej zawisł dzwon Józef z Nazaretu.

Na niższej wieży krakowskiej świątyni umieścili go specjaliści firmy Rduch Bells & Clocks w Czernicy, za pomocą 37-tonowego dźwigu, który wcześniej ul. Grodzką – w policyjnej obstawie – wjechał na krakowski Rynek. Stanowiło to nie lada wyzwanie, gdyż ciężki sprzęt musiał bezpiecznie dotrzeć do zabytkowego centrum miasta, a następnie wynieść dzwon na 69-metrową dzwonnicę.

 

Ważący 700 kg Józef z Nazaretu odlany został w jednej z najstarszych polskich ludwisarni – Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu, a ufundował go jako dziękczynne wotum proboszcz ks. infułat Dariusz Raś. Dzwoniąc z wieży mariackiej, uświetni przypadający na 2020 rok jubileusz 700-lecia konsekracji Kościoła Mariackiego w jego obecnej gotyckiej formie.

 

W swym brzmieniu będzie uzupełniał się z dźwiękiem istniejących już tam czterech średniowiecznych dzwonów: rycerskiego Półzygmunta, królewskiego Tenebrata, misyjnego Misjonału i najstarszego Mieszczańskiego tzw. Campanaantiqua.

 

Firma Rduch Bells & Clocks wcześniej wykonała dla dzwonu klasyczne dębowe jarzmo i nowoczesną automatykę, dzięki której będzie on bił codziennie, zawsze o tej samej porze. Jego niepowtarzalny dźwięk wydobywać będzie zaś specjalnie dla niego wykute serce, przez kowala Janusza Zorembę w rodzinnej kuźni w Gogołowej na Śląsku.

 

Po raz pierwszy zabrzmi on 1 stycznia 2020 r. w samo południe tuż po hejnale, inaugurując jubileuszowy rok dla Bazyliki Mariackiej w Krakowie.




Serce Józefa z Nazaretu wykuto w kuźni w Gogołowej na Śląsku

2019-11-29

Aktualności - RDUCHWłasnego serca doczekał się wyjątkowy dzwon Józef z Nazaretu, który uświetni jubileusz 700-lecia konsekracji Kościoła Mariackiego w obecnej gotyckiej formie. W rodzinnej kuźni w Gogołowej koło Jastrzębia Zdroju, kowal Janusz Zoremba rozgrzał piec, a w nim do czerwoności metalowy element, z którego z wprawą mistrza formował ostateczny kształt serca. Jego wykucie, we dwóch zajęło ponad osiem godzin.

 

Serce dzwonu Józef z Nazaretu waży około 40 kg, jego długość to około 80 cm, a średnica kuli wynosi około 13 cm. – Serce, wydobywając dźwięki dzwonu, nadaje rytm dzwonienia oraz właściwą mu dynamikę. Musi być odpowiednio miękkie, uplastycznione, dlatego wykonuje się je w kuźni metodą klasyczną. Takie serce nadaje dzwonowi szlachetnego brzmienia, przez co będzie ono niepowtarzalne – tłumaczy Grzegorz Klyszcz, właściciel Rduch Bells & Clocks w Czernicy k. Rybnika.

 

Czernicka firma zajmuje się całym oprzyrządowaniem dzwonów i od wielu lat współpracuje z Pracownią Ludwisarską Jana Felczyńskiego w Przemyślu oraz z kowalem Januszem Zorembą z Gogołowej. – Dzięki kowalowi z Gogołowej, nasze dzwony mają wyjątkowy dźwięk. Właśnie tutaj wykute zostały serca do naszych słynnych dzwonów, m.in. Jan Paweł II dla Katedry Wawelskiej oraz „Pamięć i Przestroga”, który stworzyliśmy z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej – chwali pracę rzemieślnika, Grzegorz Klyszcz.

 

700-kilgramowy dzwon Józef z Nazaretu na 700-lecie Bazyliki Mariackiej w Krakowie powstał w jednej z najstarszych odlewni w Polsce – Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu. Oprócz wykucia serca Józefa z Nazaretu, inżynierowie z Rduch Bells & Clocks wykonali również oprzyrządowanie – klasyczne dębowe zawieszenie i nowoczesną automatykę dzwonu.

 

W pierwszym tygodniu grudnia dzwon zostanie zamontowany na najwyższej kondygnacji jednej z wież Kościoła Mariackiego. Zajmą się tym specjaliści Rduch Bells & Clocks. Józef z Nazaretu zabrzmi w samo południe 1 stycznia 2020 roku, inaugurując tym samym jubileuszowy rok dla Bazyliki Mariackiej w Krakowie.




Dzwony Ewangelistów „narodziły się” w Krakowie

2019-11-27

Aktualności - RDUCH

Czterech Ewangelistów towarzyszyć będzie największemu na świecie dzwonowi kołysanemu „Vox Patris”. Wspólnie wybrzmią z dzwonnicy brazylijskiego Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade. 

 

Projekt realizuje jedna z najstarszych ludwisarni w Polsce – Pracownia Ludwisarska Jana Felczyńskiego z Przemyśla, we współpracy z firmą Rduch Bells & Clocks z Czernicy koło Rybnika. Dwa olbrzymie dzwony: Jan o wadze 9,6 tony i Łukasz ważący 5,6 tony – odlane zostały w odlewni Krakodlew SA w Krakowie. Razem z powstałymi już wcześniej w przemyskiej ludwisarni Mateuszem (4 t) i Markiem (2,4 t) będą tworzyć „kwartet idealny”, harmonijnie bijący w odpowiednio dobranej tonacji.

– Podobnie, jak 55-tonowy dzwon „Vox Patris”, ważące prawie 10 i 6 ton dzwony Jan i Łukasz zdecydowaliśmy się odlać w odlewni w Krakowie. Chodzi o gabaryty dzwonów, ale też o zapewnienie bezpieczeństwa odlewnikom – wyjaśnia właściciel Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego Piotr Olszewski.

 

Jan i Łukasz z Przemyśla wyjechali do Krakowa

Gliniane formy olbrzymów zrobione zostały w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w Przemyślu, a następnie przewiezione na platformach o szerokości 3,4 m i 2,8 m specjalnym niskopodłogowym tirem do Krakowa.

Cały proces logistyczny, czyli załadunek wraz z transportem, trwał dwa dni i był nie lada wyzwaniem. – Formy były imponujących rozmiarów, gdyż ta przeznaczona do odlewu dzwonu Jan miała 2,8 m wysokości i 3,1 m średnicy, a dzwonu Łukasz – 2,4 m wysokości i 2,6 m średnicy. Na ich wykonanie zużyliśmy odpowiednio 14 i 9 ton gliny z łajnem oraz cegieł, które wystarczyłyby na ładny dom – mówi Piotr Olszewski.

 

Zmywane wodą i utwardzane ogniem

Nie mniej skomplikowany, jak „ulepienie” obu form, był kolejny etap przygotowań do odlewu. Prace trwały dwa tygodnie, a uczestniczyło w nich około 30 pracowników Krakodlewu oraz przemyskiej ludwisarni. 

Najpierw uniesione zostały gliniane płaszcze, spod których wyjęto dzwony fałszywe, będące pierwowzorami autentycznych dzwonów. W powstałą przestrzeń – pomiędzy płaszcz a rdzeń – wlewany jest gorący metal. Zanim jednak to nastąpiło, precyzyjnie uszczelniono i wyrównywano gliniane powłoki rdzeni: zmywając je wodą i osuszając, a także utwardzając specjalnymi substancjami w płomieniach ognia.

Po ponownym nałożeniu płaszczy i koron, formy dzwonów umieszczono w metalowej skrzyni odlewniczej, a wszystko odbyło się z ogromną precyzją, aby uniknąć uszkodzeń. W pierwszej kolejności do odlewu przygotowany został mniejszy Łukasz, a tuż po nim większy – Jan. 

– Formy w skrzyniach odlewniczych zasypaliśmy specjalną masą furanową na bazie piasku, która zabezpiecza dzwony, a jednocześnie ułatwia odgazowanie metalu w trakcie samego odlewu. Masę tę umieściliśmy również we wnętrzach rdzeni – omawia proces odlewu mistrz ludwisarstwa Waldemar Olszewski, ojciec Piotra.

 

Narodziny Ewangelistów

Ogromne emocje towarzyszyły momentowi „narodzin” dzwonów. Kilkadziesiąt ton rozżarzonego metalu, w ciągu zaledwie kilku minut wpłynęło do obu form, a proporcje stopu wykorzystanego do odlewu od ponad 200 lat pozostają niezmienne pod względem ilości miedzi i cyny. – Dzwony pozostaną w skrzyniach odlewniczych około miesiąca, aby ostygły i nabrały ostatecznej trwałości – wyjaśnia Piotr Olszewski. 

– Wielokrotnie odlewaliśmy duże odlewy w naszym zakładzie, ale nigdy dzwony, które wymagają specjalnego brązu. Dla nas jest to też wyzwanie i satysfakcja – mówi główny technolog w Krakodlew Krzysztof Piotrowski. 

W przyszłym roku „kwartet idealny” czeka kolejna podróż na Śląsk. Tam w firmie Rduch Bells & Clocks w Czernicy pod Rybnikiem zamontowane zostaną serca, jarzma, napędy, a także konstrukcje, na których eksponowane będą dzwony. 




Te dawne i współczesne – zegary z Czernicy chodzą punktualnie

2019-11-06

Aktualności - RDUCH

Czas płynie – i trudno byłoby ocenić, jak szybko bez… zegarów. Od zawsze towarzyszą ludziom skrupulatnie odmierzając każdą godzinę. Te największe i najbardziej okazałe na trwałe wpisały się w architekturę miast i wsi.

 

Zegary, konstruowane w firmie Rduch Bells & Clocks w Czernicy koło Rybnika, można oglądać na wieżach kościołów, fasadach budynków publicznych (m.in. dworcach czy galeriach handlowych) oraz ulicach, gdzie tworzą małą architekturą w przestrzeniach publicznych.

 

Tylko w tym roku na wieżach kościelnych w Liszkach, Obornikach Śląskich czy Wyszkowie pojawiły się nowe czasomierze zastępując te dawne, których werki zestarzały się i zatrzymały. Dziś na ponad metrowych tarczach znów przesuwają się wskazówki, przypominając, że czasu nie można zatrzymać.

 

– Dla wyszkowskiej parafii pw. św. Idziego wykonaliśmy zegar kościelny o średnicy 150 cm, ze złoconymi elementami i nocną iluminacją diodową. Zegar nawiązuje do przedwojennego wzoru i został zaaprobowany przez konserwatora zabytków. Mechanizm jest współczesny, bezobsługowy, sterowany sygnałem GPS – opowiada właściciel czernickiej firmy Grzegorz Klyszcz, jak po ponad 60-latach zegar powrócił na wieżę.

 

Podobnie w Obornikach Śląskich, gdzie na Kościele św. Judy Tadeusza i św. Antoniego Padewskiego inżynierowie Rduch Bells & Clocks zamontowali cztery tarcze zegarowe. – Stare z biegiem lat uległy procesowi korozji i za zgodą konserwatora zabytków wykonaliśmy nowe, w pełni odwzorowujące historyczny wygląd poprzednich – tłumaczy Grzegorz Klyszcz.

 

Zegary dopasowane do stylu budynków

W odróżnieniu od zabytkowych obiektów, zegary z Czernicy zobaczyć można np. na nowoczesnym budynku szkoły w Cedrach Wielkich. – Tarczę, wyglądem nawiązującą do stylu budynku, wykonaliśmy z lekkich materiałów nieżelaznych i pokryliśmy specjalnymi lakierami. Zegar wyposażyliśmy w elektryczny mechanizm sterowany sygnałem GPS oraz w nocną iluminację diodową – wymienia właściciel Rduch Bells & Clocks.

 

Na przekór spóźnialskim zegary chodzą bardzo punktualnie. Zastosowane komputery sterujące zarządzają ich pracą z idealną wręcz dokładnością jednej sekundy na 100 lat! A przy tym są w pełni bezobsługowe.

 

Laboratoria współpracujące z firmą z Czernicy nieustannie pracują nad nowymi materiałami wykończeniowymi i powłokami lakierniczymi, odpornymi na warunki atmosferyczne. – Aktualnie stosujemy powłokę Corundum Sand Mat, która absorbuje światło słoneczne. Dzięki temu uzyskaliśmy mat idealny, który nie powoduje żadnych odbić i refleksów. Poza tym mocny napęd, silna, ułożyskowana konstrukcja sprawiają, że mechanizmy zegarowe mogą pracować w bardzo niskich temperaturach sięgających nawet minus 50°C – zapewnia Grzegorz Klyszcz.

 

Nie oznacza to, że stare, zabytkowe werki historycznych zegarów odchodzą do lamusa. Firma dba o nie, odnawia, a jeśli jest taka potrzeba modyfikuje, aby zegary, jak np. na wieży Kościoła Zbawiciela w Tarnowskich Górach nie wymagały już ręcznego nakręcania. 

 




Dzięki swemu sercu dzwon „Vox Patris” przywoła brazylijskich pielgrzymów

2019-10-09

Aktualności - RDUCH

Już wkrótce po raz pierwszy zabrzmi największy na świecie kołysany dzwon Vox Patris. A to za sprawą swojego serca, które – na zlecenie śląskiej firmy Rduch Bells & Clocks – wykuto w PGO SA Kuźnia Glinik oddział w Gorlicach. Jedynie w tak specjalistycznej firmie mogło powstać wyjątkowe serce dla wyjątkowego dzwonu.

 

Oficjalnie bicie olbrzyma jako pierwsi usłyszą pielgrzymi brazylijskiego Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade. A jego dźwięk – jak zapewniają przemyscy ludwisarze – wywoływać będzie dreszcze na całym ciele.

 

Jeszcze w tym roku 2-tonowe serce wraz z mocowaniem, po końcowej obróbce mechanicznej zostanie przetransportowane na Śląsk, gdzie będzie czekał dzwon Vox Patris odlany przez ludwisarzy pracowni Jana Felczyńskiego w Przemyślu, we współpracy z firmą Rduch Bells & Clocks w Czernicy i spółką Metalodlew w Krakowie.

 

Przy opracowywaniu proporcji odpowiednich materiałów wzorowano się na ich składzie w sercu najsłynniejszego w kraju Dzwonu Zygmunta, dzwoniącego na Wawelu. Wcześniejsze jego serca aż trzykrotnie pękały, dlatego odpowiednio trwały stop opracowano w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, przy pod nadzorem znawcy i opiekuna dzwonów na Wawelu, Jasnej Górze oraz w Kościele Mariackim inż. Andrzeja Bochniaka – dzwonnika Dzwonu Zygmunta.

 

Do wykonania serca Vox Patris użyto również stali o specjalnie dobranym składzie chemicznym. Stal musiała być wysokiej jakości i czystości metalurgicznej, a finalnie odpowiednio miękka, aby serce wydobywając jedyny w swoim rodzaju dźwięk, nie niszczyło pierścienia dzwonu. Szczególnie przydatne okazały się tu wiedza i doświadczenie właściciela firmy Rduch Bells & Clocks w Czernicy k. Rybnika Grzegorza Klyszcza.

 

Wcześniej specjaliści Kuźni Glinik niejako testowo wykuli inne serce dla 10-tonowego dzwonu, jednego z czterech tworzących tzw. kwartet idealny dla brazylijskiego sanktuarium. – W ten sposób wszyscy uzyskaliśmy pewność, że serce Vox Patris wykonane zostanie właściwie zarówno pod względem poczynionych obliczeń, jak i optymalnych walorów dźwiękowych, które musi posiadać każdy dzwon również nasz 55-tonowy olbrzym – tłumaczy Grzegorz Klyszcz.

 

Proces kucia serca dzwonu Vox Patris wraz z niezbędnymi dodatkowymi operacjami trwał 8 godzin. W niezwykłą realizację zaangażowana była cała gorlicka firma. Nad przygotowaniem dokumentacji technologicznej pracował zespół inżynierów, a proces kucia na gorąco realizował zespół złożony z trzech najbardziej doświadczonych kowali.

 

– Materiał wstępnie przekuliśmy we wlewkę o wadze 10,7 t, a następnie był on kształtowany na gorąco zgodnie z instrukcją opracowaną przez pracowników naszego działu inżynieryjnego. Proces przygotowania materiału wsadowego odbywał się w trybie automatycznym, natomiast kucie odkuwki „na gotowo” wykonał ręcznie operator – tłumaczy dyrektor biura technologii Kuźni Glinik Kazimierz Malina.

 

Serce jest ponad 4-metrowej długości, a jego średnica w najszerszym miejscu wynosi 500 mm. Największe obawy towarzyszyły wykuwaniu części środkowej i tuż przy „łopatce”, która wymiarowo znacznie rożni się od reszty. Jej grubość wynosi zaledwie 150 mm i z racji tej „smukłości” pojawiła się obawa, że może wykrzywić się podczas kucia lub nawet przerwać. – Kowale musieli zdążyć z obróbką najdłuższej i najcieńszej części przed ostatecznym zastygnięciem utwardzającego się metalu – tłumaczy skomplikowany proces odkuwania serca Grzegorz Klyszcz.

 

W Kuźni Glinik po raz pierwszy wykonano serce dzwonu, jednak odkuwki o podobnych kształtach i gabarytach kuje się tam często. – Wielokrotnie produkowaliśmy odkuwki swobodne o masie 8000 kg. Nasi klienci znają nasze możliwości i nieraz zlecali nam wykonanie elementów o nietypowych, skomplikowanych kształtach – przyznaje dyrektor Kazimierz Malina.

 

Współpracę z Glinikiem chwalą twórcy dzwonu Vox Patris: – Nie przez przypadek wybraliśmy gorlicką kuźnię, która posiada odpowiednie maszyny, technologię, ale też młody, ambitny, a przy tym chętny do podejmowania trudnych wyzwań zespół specjalistów – chwali właściciel firmy Rduch Bells & Clocks.

 

– Bez optymalnie wykutego serca dzwon Vox Patris nie mógłby dzwonić pełnią dźwięków, które tylko ono potrafi wydobyć z tego potężnego instrumentu – dodaje właściciel Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu Piotr Olszewski.




Dzwon upamiętniający 80-lecie wybuchu II wojny światowej odlano w jednej z najstarszych ludwisarni w Polsce

2019-09-05
Aktualności - RDUCH
Zdj. Grzegorz Jakubowski/KPRP

 

Ku pamięci i przestrodze – zabrzmiał dzwon ufundowany przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, w rocznicę 80-lecia wybuchu II wojny światowej.

 

1 września na pl. Piłsudskiego w Warszawie w dzwon uderzyli przywódcy krajów i międzynarodowych organizacji zaproszonych na oficjalne uroczystości, w tym m.in. prezydenci: Polski - Andrzej Duda, Republiki Federalnej Niemiec - Franz-Walter Steinmeier oraz wiceprezydent Stanów Zjednoczonych - Mike Pence.

 

Czujemy się zaszczyceni, że nasz dzwon przypominać będzie - najpierw w Warszawie, a następnie w Wieluniu - o tragedii wojny, ku rozwadze i mądrości przyszłych pokoleń. 

 

 




W Dzwon „Pamięć i Przestroga” uderzą prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump

2019-08-29

Aktualności - RDUCH

 

Dzwon ufundowany przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, w rocznicę 80-lecia wybuchu II wojny światowej nosi nazwę Pamięć i Przestroga. 1 września, na pl. Piłsudskiego w Warszawie w dzwon uderzą prezydenci RP Andrzej Duda i Stanów Zjednoczonych Donald Trump, a także przywódcy krajów i międzynarodowych organizacji zaproszonych na uroczystość.

 

Dzwon odlany został w Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu – 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, czym wpisał własną historię „narodzin” w heroiczny zryw Polaków ku wolności. Dodatkowo opatrzony inskrypcją „1 IX 1939 Wieluń”, przypomina o jednym z pierwszych miejsc, gdzie faszystowskie Niemcy rozpoczęły działania wojenne na terenie Polski.

 

Dzwon wykonany ze specjalnego brązu dzwonowego z dużą zawartością cyny jest surowy w wyglądzie, a swą wagą 800 kg nawiązuje do 80-rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Wyzwaniem dla nas było pokryć go patyną, żeby nabrał wyglądu odpowiedniego dla charakteru uroczystości – podkreśla właściciel Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu Piotr Olszewski. Cały proces produkcji dzwonu trwał trzy miesiące, poczynając od momentu jego zaprojektowania, poprzez przygotowanie formy, po odlew i jego wykończenie.

 

Dzwon przewieźliśmy na Śląsk, gdzie wykuliśmy dla niego serce, zamocowaliśmy jarzmo oraz umieściliśmy na specjalnej ważącej 1900 kg konstrukcji – wyjaśnia właściciel firmy Rduch Bells & Clocks w Czernicy Grzegorz Klyszcz. Przed czernicką firmą kolejne zadanie logistyczne, czyli przetransportowanie i ustawienie dzwonu na pl. Piłsudskiego.

 

Dzwon do Warszawy przewieziony będzie 29 sierpnia, a następnie 2-3 września trafi do Wielunia. Zawiśnie w miejscu zniszczonej w czasie bombardowania dzwonnicy.

 

Ten niezwykły dar Prezydenta RP, o średnicy 108 cm wybrzmiewa w tonacji fis/ges1, o czym przekonają się uczestnicy uroczystości rocznicowych wsłuchując się w jego wyjątkowy dźwięk.

 

To kolejny historyczny dzwon wykonany przez jedną najstarszych ludwisarni w Polsce. Pracownia Ludwisarska Jana Felczyńskiego w Przemyślu we współpracy z śląską firmą Rduch Bells & Clocks w Czernicy, w ubiegłym roku odlała Dzwon Niepodległości, specjalnie na 100-lecie odrodzenia polskiej państwowości. W Rzeszowie uderzył w niego również prezydent RP Andrzej Duda. Wcześniej w pracowni powstały m.in. Dzwon Katyński oraz Dzwon Jan Paweł II bijący w Katedrze Wawelskiej w Krakowie.

 

Dziełem przemyskich odlewników jest największy na świecie kołysany dzwon Vox Patris, który w tym roku trafi do Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego w Trindade w Brazylii.




Dzwon Józef z Nazaretu – symbol wiary i przewiązania do świątyni

2019-08-16

 

Aktualności - RDUCH

 

Doskonały w brzmieniu i w swej złocistej szacie, Dzwon Józef z Nazaretu został ochrzczony w Kościele Mariackim w Krakowie.  Dokładnie w uroczystość ku czci wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, z udziałem tłumu wiernych krakowian i przyjezdnych gości.

 

W ten wyjątkowy wieczór dzwon został poświęcony, a także oficjalnie nadano mu imię św. Józef z Nazaretu. Fundatorem tego pięknego daru dla bazyliki jest jej proboszcz ks. Dariusz Raś - archiprezbiter Kościoła Mariackiego. Ceremonii przewodniczył zaś arcybiskup ks. Marek Jędraszewski – metropolita krakowski.

 

Dzwon odlany w Pracowni Ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu i graficznie opracowany przez artystę plastyka Ryszarda Paprockiego będzie można podziwiać w nawie północnej pod obrazem patrona św. Józefa. 

 

Pod koniec roku zamontowany będzie przez firmę Rduch Bells & Clocks i zabije pierwszy raz z wieży Kościoła Mariackiego w styczniu 2020 r.




„Staruszek” z Kościoła Zbawiciela znów odmierza czas tarnogórzanom

2019-07-29

Aktualności - RDUCH

 

Od przeszło pół roku mieszkańcom Tarnowskich Gór godziny odmierza ponad 200-letni zegar na ewangelickim Kościele Zbawiciela w rynku. Jemu podobne, zabytkowe z klasycznymi werkami: ciężarkami, wahadłem, przekładnią zębatą, znajdują się na wielu kościelnych wieżach naszych miast. Niestety, obecnie dla niektórych czas zatrzymał się…

 

Stare, niepoddawane przeglądom mechanizmy zużyły się, zardzewiały, brakuje też śmiałków, gotowych systematycznie nakręcać zegary, wspinając się po stromych schodach wież, na domiar bez uprawnień wysokościowych. Taki też los jeszcze do niedawna dzielił z tymi „niechodzącymi” tarnogórski zegar kościelny. Po raz pierwszy, przed około 10 laty jego wskazówki zatrzymał proboszcz, na znak protestu przeciw hałasom z sąsiadującego z świątynią lokalu. Kiedy po raz drugi stanął? – nikt już nie pamięta.

Nowe życie zegara

 

Obecnie znów odmierza czas na kościelnej wieży przy tarnogórskim rynku, a to za sprawą firmy Rduch Bells & Clocks w Czernicy k. Rybnika, która – pod nadzorem konserwatorskim – „tchnęła” w zegar drugie życie. – Wykonaliśmy nowe tarcze, jednocześnie zachowując stary werk zegara. Skonstruowaliśmy też specjalny mechanizm naciągu, aby nie trzeba było codziennie go nakręcać. Dzięki temu nowatorskiemu rozwiązaniu wahadło pracuje z dużą dokładnością, a zegar sam automatycznie się nakręca – tłumaczy właściciel czernickiej firmy Grzegorz Klyszcz.

 

Chwali też autorski pomysł swoich fachowców. Zamontowali oni specjalne sprzęgło, dzięki któremu można nastawiać go bez konieczności zatrzymywania. – Unowocześniając w ten sposób zegar, jednocześnie udało się nam zachować jego zabytkowy charakter – dodaje.

 

Zegar ten jest pięknym przykładem XVIII-wiecznej techniki zegarmistrzowskiej i to w jednej z najstarszych parafii luterańskich na Górnym Śląsku. Świątynia w Tarnowskich Górach powstała w 1780 r. po tym, jak pruskim zarządzeniem królewskim zezwolono na ponowne zakładanie kościołów ewangelickich. Zegar zaś zamontowano tam siedem lat później, był on dziełem zegarmistrza z Brynicy, Franciszka Schmachela.

Ksiądz ruszył czas

 

– Szczególnie szczęśliwi są mieszkańcy, że „ksiądz ruszył czas” – mówi proboszcz ks. Sebastian Mendrok, pełniący w parafii swoją duszpasterską posługę już szósty rok. Ponieważ zegar trzeba było codziennie nakręcać, od dawna poszukiwał sposobu, aby to można było robić mechanicznie.

 

– Dziś wszyscy w okolicach rynku doskonale orientują się w czasie, ponieważ zegar bije co kwadrans i co pełną godzinę. A co ważne nie zakłóca ciszy – dodaje ksiądz proboszcz. Cieszy go też opinia młodych tarnogórzan, od których usłyszał: „Wow! jakie to piękne”.

 

Obecnie wiele jest jeszcze takich wież, na których zabytkowe zegary zatrzymał niełaskawy dla nich czas. – Warto byłoby zinwentaryzować te istniejące, bo stanowią nasze techniczne dziedzictwo na Śląsku. A mamy tu spore tradycje. Zegary z duszą, powstawały dzięki wysiłkowi inżynierów oraz hojności parafian lub dobrodziejów parafii – przypomina Grzegorz Klyszcz.

 

Stare „klasyki” stanowią cenne przykłady sztuki zegarmistrzowskiej, a współczesne rozwiązania napędowe sprawiają, że nadal mogą chodzić. – Mamy potrzebną wiedzę i doświadczenie, aby te zegary dalej były w użytku i odmierzały czas w sposób bezobsługowy – zapewnia szef firmy z Czernicy.




 

 

Czy wiesz, że....

Nasza firma dostąpiła zaszczytu montażu nowego dzwonu "św. Jan Paweł II" w Królewskiej Katedrze na Wawelu.

 

Nowości w galerii...

Aktualności - RDUCHAktualności - RDUCHAktualności - RDUCHAktualności - RDUCHAktualności - RDUCHAktualności - RDUCH